Wolontariat to jedna z tych przestrzeni, w których człowiek może świadomie dotknąć dobra. Działanie na rzecz drugiej osoby nie jest jedynie gestem pomocy. To sposób budowania w sobie przekonania, że nasze istnienie ma znaczenie. Kiedy pomagamy, widzimy, że nasza obecność i nasz czas, nasza pomoc, mogą przynieść komuś radość. Kształtuje się w nas poczucie sensu, buduje poczucie naszej wartości i uczucie tego, że jesteśmy ważni!
W praktyce szkolnej wolontariat ma jeszcze jedną, niezwykle ważną rolę. Pozwala dzieciom budować ich poczucie sprawczości. Dziecko, które widzi, że może zrobić coś ważnego, że jego działanie naprawdę wpływa na drugiego człowieka, rośnie w siłę. Kształtuje się w nim pewność, że ono samo jest dla świata istotne, że jest potrzebne, że dobro może wychodzić właśnie od niego.
Z perspektywy psychologa jest to wartość fundamentalna. Dzieci, które doświadczają tego rodzaju działania, tworzą w sobie zdrowy obraz własnego znaczenia i swojej roli w relacjach z innymi. Wolontariat nie uczy tylko empatii i współpracy. Przede wszystkim pozwala młodemu człowiekowi poczuć, że jest ważny, że potrafi decydować, że może współtworzyć rzeczy, które są piękne i szlachetne. Właśnie dlatego w Szkole Podstawowej Horyzont powstało Koło Wolontariatu „Horyzont Serc”. Zrodziło się ono z potrzeby stworzenia miejsca, w którym dzieci mogą działać wspólnie, podejmować inicjatywy, planować, organizować i realizować swoje pomysły. Chodziło o to, by dobro nie było tylko ideą, ale także codzienną praktyką, cichą, spokojną, naturalną.
W poprzednim roku szkolnym grupa młodych wolontariuszy podjęła się zorganizowania swojej pierwszej ważnej akcji. Dzieci same decydowały o formie działania, dzieliły się pomysłami, współpracowały, uczyły się rozmowy i szacunku do pracy innych. Z niezwykłą uważnością i zaangażowaniem wniosły swój wysiłek w coś, co mogło przynieść innym realne wsparcie. To doświadczenie było piękne, ponieważ rodziło się z autentycznej chęci niesienia dobra.
Pierwszą akcją, którą zorganizowaliśmy w minionym roku szkolnym, była zbiórka darów dla schroniska. Zanim jednak pojawił się sam pomysł działania, spotkaliśmy się wspólnie na rozmowie. Dzieci usiadły razem przy jednym stole, a ich zadaniem było wskazanie miejsc, które według nich potrzebują wsparcia. Powstała długa lista. Były tam domy dziecka, domy pomocy społecznej, fundacje, ośrodki hospicyjne i oczywiście schroniska dla zwierząt. Następnie zorganizowaliśmy głosowanie. Każde dziecko mogło wyrazić swoje zdanie, a wszystkie głosy były tak samo ważne. Dzięki temu każde z nich poczuło, że jego głos naprawdę się liczy.
W tym procesie niezwykłe było to, że dzieci mogły doświadczyć, że ich decyzje naprawdę kształtują rzeczywistość. Demokracja w działaniu nie była dla nich abstrakcyjnym pojęciem z podręcznika. Była żywym doświadczeniem. Podniesioną ręką, wyborem, odpowiedzialnością. To właśnie taki moment, w którym poczucie sprawczości nabiera konkretnego kształtu.
Przyznam, że jako opiekun wolontariatu miałam pewne obawy. Świat osób, które potrzebują wsparcia, bywa trudny. Czasem pełen bólu, choroby, bezradności. Nie każde dziecko jest gotowe, aby zetknąć się z tym od razu i bez przygotowania. Dlatego, kiedy wyniki głosowania skierowały nas ku schronisku dla zwierząt, poczułam pewnego rodzaju ulgę. To było miejsce, w którym dzieci mogły spotkać się z potrzebą, ale w sposób dla nich bezpieczny i zrozumiały. Zwierzęta poruszają serce, a jednocześnie pozwalają na to, aby dziecko mogło być blisko empatii, bez przytłoczenia.
Kolejnym ważnym krokiem była rozmowa telefoniczna z pracownikiem schroniska, które wybraliśmy w Rybniku. Jeden z wolontariuszy, który miał gotowość na rozmowę, samodzielnie zadzwonił do organizacji, dopytał o wszystkie szczegóły: co jest najbardziej potrzebne, jakie marki produktów są preferowane, a także zapowiedział naszą zbiórkę. Był to bardzo ważny moment, ponieważ dzieci poczuły, że naprawdę mają wpływ na przebieg całej akcji, że decyzje i działania są w ich rękach, i że nikt nie wyręcza ich w tym, co mogą zrobić samodzielnie.
Od tej chwili rozpoczęła się praca. Dzieci tworzyły własnoręcznie plakaty informacyjne. Każda kreska, każde zdanie, każdy kolor był wyrazem ich zaangażowania. Później przenieśliśmy te pomysły do programu komputerowego, aby powstały materiały do druku. Przygotowaliśmy także ulotki, które uczniowie mogli zabrać do domu i przekazać swoim rodzicom. Dzieci wycinały je, składały, rozdawały. To wszystko było działaniem, które wymagało czasu, cierpliwości i uważnej organizacji.
Ta praca uczyła współpracy. Trzeba było podzielić się zadaniami. Ktoś pisał hasła, ktoś rysował, ktoś pilnował porządku na stole. Ktoś inny liczył, ile plakatów potrzebujemy. Dzieci uczyły się rozmawiać ze sobą, pytać, szanować czyjąś część wysiłku. Uczyły się też tego, że efekt wymaga czasu i wspólnego wysiłku. A równocześnie była w tym przestrzeń dla kreatywności. Mogły wyrażać siebie, swoje pomysły i swój sposób widzenia świata.
Kiedy zbiórka dobiegła końca, a my wspólnie udaliśmy się do schroniska, dzieci miały w sobie niezwykłą gotowość. Nie tylko zaniosły tam rzeczy. Zawiozły coś jeszcze. Ciepło. Uwagę. Pytania. Czas. I to właśnie ten moment stał się dla nich doświadczeniem, które pozostaje w pamięci na długo. W ich oczach było widać, że rozumieją, że ich działanie miało realny sens.
Ta pierwsza akcja była lekcją, którą trudno zastąpić czymkolwiek innym. Uczyła organizacji, współpracy, cierpliwości, rozmowy. Ale przede wszystkim dała dzieciom poczucie, że są ważne. Że ich ręce i ich pomysły mają moc. Że potrafią wpływać na świat w sposób, który jest piękny i potrzebny.
Następnym niezwykle ważnym elementem całej akcji byli rodzice i dyrekcja, którzy wspierali nas na każdym etapie. Dzięki ich pomocy udało nam się zebrać naprawdę wiele produktów. Kiedy nadszedł moment, na który wszyscy czekaliśmy – odwiedzenie schroniska, cały zespół wolontariuszy, ubrany w koszulki z logo wolontariatu „Horyzont Serc”, które wcześniej również samodzielnie wspólnie projektowaliśmy, wyruszył do rybnickiego schroniska. To było piękne przeżycie – dzieci pełne motywacji i pozytywnej energii zanosiły worki z karmą, zabawki, koce i kojce. Towarzyszyło temu poczucie sprawczości, które jako psycholog obserwowałam z ogromnym wzruszeniem i dumą.
Podczas wizyty zostaliśmy oprowadzeni po schronisku. Dzieci miały okazję pogłaskać mieszkańców schroniska, wypytać o wszystko panie, które na co dzień opiekują się zwierzętami. W efekcie była to niezapomniana wyprawa, która, jak wierzę, wniosła w serca wolontariuszy ogromną wrażliwość emocjonalną, a także wiarę we własne możliwości i w to, że ich czyny mają realny wpływ na świat.
Kolejną akcją, którą od podstaw organizujemy w tym roku szkolnym, jest zbiórka dla Hospicjum w Żorach. Tutaj również rozpoczęliśmy od wspólnego głosowania – wolontariusze koła „Horyzont Serc” zdecydowali, że w tym roku chcą wspierać właśnie żorskie Hospicjum. Planujemy, na przełomie stycznia i lutego, wyruszyć tam, aby osobiście przekazać wszystkie zebrane dary. Już teraz widać, że dzieci czerpią ogromną radość i satysfakcję z możliwości czynienia dobra, a każda kolejna akcja buduje w nich poczucie odpowiedzialności, empatii i sprawczości.
Doświadczanie, że możemy komuś pomóc, że nasze działania mają sens, i że jesteśmy potrzebni, jest czymś niezwykle cennym. Zwłaszcza dla dzieci autystycznych, które często nie mają okazji samodzielnie decydować, które są „chronione” i niejednokrotnie wyręczane przez rodziców, to poczucie staje się prawdziwym odkryciem – że mogą, że potrafią, że ich decyzje mają znaczenie.
Patrzenie, jak mały człowiek z radością i dumą zanosi swoje działania do innych, jak świeci w jego oczach przekonanie, że robi coś pięknego i ważnego – to widok, który pozostaje w sercu na długo. Ten błysk, ta szczera radość, to coś, co daje nam dorosłym poczucie sensu, nadziei i pewności, że warto prowadzić dzieci tą drogą.
Chciałabym, aby każdy miał szansę przeżyć choć raz taki moment – spojrzeć w oczy młodego człowieka, który czuje, że jest ważny, że jego gest coś zmienia, że może naprawdę czynić dobro. Bo w takich chwilach świat staje się trochę piękniejszy, a dobro, które dajemy innym, wraca do nas w postaci ciepła, wrażliwości i wiary w ludzi.
Opiekun koła wolontariatu
psycholog
Agnieszka Fizia